Blog inspirowany Copenhagen Cycle Chic.

poniedziałek, 24 lutego 2014

Rowerowe Włochy: Bolonia


Zwiedzanie rozpoczęłam i skończyłam w Bolonii (ach! Ryanair!) stolicy regionu Emillia-Romania.

Włosi są zawsze dobrze ubrani, często znacznie bardziej wystylizowani, niż Włoszki. Królują klasyczne fasony w ciekawych kolorach. Na rower po pierwsze modnie ale na luzie, po drugie żadnych kasków i odblasków. 



Rowery widoczne na włoskich ulicach, to głównie stare rupiecie na zewnętrznych przerzutkach, trochę składaków lub lekko podrasowane odlschoolowe szosówki i single. Wszędzie pełno kostki brukowej, więc rower im starszy, tym lepszy, a aluminiowe ramy można sobie darować. Urzekają detale, siodełka i chwyty Brooksa, czy wiekowe dzwonki.

Infrastruktury brak. Jeździ się środkiem jezdni, najlepiej bez świateł, a o sygnalizowaniu skrętu (również w przypadku samochodów i używania przez nich kierunkowskazów) można zapomnieć ;)

Tempo jazdy mocno umiarkowane, wszystko przecież uspokojone i nigdzie nie trzeba się spieszyć. Szczególnie między 13:00 a 16:00, kiedy wszystko jest zamknięte, a mieszkańcy wychodzą pospacerować. W takim tempie ma problemów z jazdą po deptakach.

Nocne życie również toczy się na rowerze. Pijany rowerzysta jest przecież w zestawieniu z kierowcą samochodu zupełnie nieszkodliwy ;)

W obiegu są same rupiecie - nikt ich też nie kradnie. Często wystarczy spiąć linką ramę z kołem, albo samo koło. U-locki to rzadkość.